ďťż
They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.
Podobne

an image

Alleluja! W samą porę dwa debile zorientowały się, że są dla siebie stworzeni!

- Bajarze wędrujący, ludzie prości, roznoszący przygody wielkiego filozofa bucharskiego po świecie wierzą, że Hodża Nasreddin może żyć wiecznie. Przed trzystu laty, teraz i za dalsze lat trzysta. A to pozwala im kierować kroki mędrca w stronę władców największych, którzy już dawno odeszli z tej ziemi. Miewał kłopoty z Hodżą Czyngis-chan, miewał je i Timur, ma je również dzisiejszy władca Chiwy i Buchary. Posłuchaj kolejnej przygody afandiego. Pewnego razu niezwyciężony Timur, zwany przez wielu "Żelaznym Kulasem", zapytał przebywającego na jego dworze Hodżę Nasreddina: - Afandi, jak sądzisz, co większe jest na tamtym świecie: raj czy piekło? - Oczywiście raj jest znacznie większy, panie - odpowiedział mędrzec. - Hm, a skąd wiesz, iż raj większy? - Bo ludzi biednych więcej jest niźli bogatych. Innym razem Timur, ażeby zawstydzić Hodżę Nasreddina, przy wszystkich dworakach zwrócił się doń z gniewnym niby to obliczem: - Wierni słudzy donieśli mi, że wczoraj o zmierzchu w jednej z czajchan samarkandzkich wychwalano mnie i dobroć moją, pełnym głosem, nazywano najsprawiedliwszym władcą świata. I ty tam byłeś, kokczaj popijałeś, ale słusznej opinii nie poparłeś ani jednym słowem. Dlaczego? Hodża zaprzeczy! gorąco: - O szlachetny, nie wierz w kłamstwa wyssane z brudnego palucha. Najwidoczniej ktoś chciał mnie tutaj błotem oszczerstwa obrzucić. Przysięgam na Allacha wobec świadków, jeszcze ani razu nie byłem w czajchanie, w której nazywano by cię sprawiedliwym i szlachetnym władcą. Kiedy indziej wielki emir polecił Hodży Nasreddinowi sporządzić jeszcze przed zachodem słońca wykaz wszystkich głupców służących na dworze samarkandzkim. Znakomity humor wzmaga apetyt i poprawia trawienie. Mędrzec pojął, iż Timur, otrzymawszy spis durniów, zacznie wyśmiewać się z wielmożów zgromadzonych przy wieczerzy. Między jednym kęsem baraniny a drugim drażnić będzie ambicje dworaków. Wtedy zaś wszyscy ci ludzie staną się i jego, Hodży, wrogami, Niedobrze. Nieprzyjaciół i tak miał pod dostatkiem pośród wielmożów pałacowych. Co czynić? Jak wybrnąć z trudnej sytuacji człeka zawisłego między kowadłem a młotem? Proste wyjście odkrył dopiero wieczorem. Tuż przed ostatnim promieniem słońca szybko na karcie skóry jagnięcej napisał jedno tylko imię, zwinął skórę w rulon i pospieszył do władcy. Ten rozwinął skórę, spojrzał i poczerwieniał ze złości. Ręką pochwycił za sztylet. Zasyczał: - Co to jessst? - Spis głupców żyjących na dworze samarkandzkim. Postąpiłem, jak kazałeś, panie - odpowiedział spokojnie Hodża Nasreddin. - A więc według ciebie na dworze przebywa tylko jeden pustogłowy? I to ja nim jestem? - Zgadłeś, panie. Twoje imię jedynie wpisałem na listę, gdyż głupszego od ciebie znaleźć tu nie sposób - mędrzec pochylił nisko głowę. - Aj, czy nie za dużo pozwalasz sobie, człowieku nierozważny? Bo jak udowodnisz, że to ja właśnie jestem owym niespełna rozumu? - Bez trudu, panie - Odrzekł Hodża Nasreddin. - Przecież sam rozkazałeś mi sporządzić spis durniów żyjących na tutejszym dworze. Wiedziałeś więc, iż twoi dworacy - jeśli nie wszyscy, to przynajmniej większość - są głupcami. No, a jeśli czaszki mają wypełnione szałwią i blekotem, a ty nadal trzymasz ich przy sobie, wysłuchujesz, a nadto obsypujesz łaskami, to jak ciebie powinienem. nazwać? Jedynie najdurniejszy z głupców może wyróżniać innych bezrozumnych. "Trudno odmówić racji afandiemu" - pomyślał władca połowy świata. Zastanowił się głęboko, po czym już łagodniej zapytał: - No dobrze, a jeśli udowodnię teraz, iż wszyscy dworacy moi wcale nie są durniami, lecz ludźmi pełnymi rozumu, co wtedy uczynisz, afandi? - Nic - odpowiedział spokojnie Hodża. - Nadal w spisie pozostawię twoje imię, panie. - Nie skreślisz? Ejże, dlaczego? - Timur nastroszył się gulgocząc niczym wściekły indor. - Ponieważ to nie kto inny, lecz ty sam poleciłeś mi sporządzić spis ludzi o dziurawych głowach. Jeśli zaś wiadomo od początku, że w pałacu nie ma wcale głupców, a tylko ludzie rozumni, to jedynym durniem jest przecież ten, kto rozumnych posądza o głupotę. Timur znalazł się po raz wtóry w sidłach, które sam z rana zastawił na Hodżę. Krew uderzyła mu do głowy. Tupnął nogą i wrzasnął na całe gardło: - W pałacu przebywa tylko jeden głupiec, i to ty nim jesteś. Jeden, daję na to słowo. Hodża przyłożył dłoń do serca i ukłonił się nisko. A potem powiedział: - Wierzę ci, panie, bo zaprzeczać władcy niezdrowo. Nadal jednak nie widzę powodu, abym musiał skreślić imię wielkiego Timura z przygotowanej listy. - Nie pojmuję. Czemu? Afandi pochylił się w stronę władcy i rzekł wyraźnie: - Ponieważ człowiek o pełnym rozumie nigdy nie poleciłby durniowi sporządzić listy głupców. "Żelazny Kulas" podskoczył, jakby go skorpion użądlił w duży palec. - Zamilcz, niegodny! - ryknął. - Pomyśl lepiej, co uczynisz, jeśli wezwę teraz oprawcę z kleszczami i każe wyrwać ci język za zuchwalstwo bez miary. - O, to już co innego, panie. Taki argument ma wielką siłę przekonywania nawet najbardziej opornych. Gdy tylko zobaczę spieszącego kata, skreślę czym prędzej twoje imię z listy, a na opróżnione miejsce wpiszę moje własne. Ku przestrodze innym. Ażeby potem nikt nie postępował jak ostatni z osłów i nie śmiał ci nigdy mówić prawdy w oczy. Długo śmiał się gość bucharski z historyjek opowiedzianych przez Saida Nazrułłę. Kiedy wreszcie ochłonął, gorąco podziękował gospodarzowi za posiłek kraszony anegdotą i ruszył na podwórze