Alleluja! W samÄ porÄ dwa debile zorientowaĹy siÄ, Ĺźe sÄ dla siebie stworzeni!
Jak jego ojciec, założyciel Etiudy Klasyków i jeden z najwybitniejszych autorytetów muzycznych, mógł tak ślepo wielbić ten odmóżdżony kawałek ciała? Czy dlatego, że był stary i wysuszony, a ona młoda, miękka i energiczna? Czy to z jej powodu tak podziwiał Goethego, który w wieku siedemdziesięciu dwóch lat oświadczył się siedemnastolatce? Kiedy Santayana stwierdził, że muzyka, mimo że jest najbardziej abstrakcyjną ze sztuk, służy wyrażaniu najgłębszych emocji, musiał mieć na myśli nie tylko samą sztukę; ale również zaangażowanych w nią mężczyzn. Przyłapał na sobie surowe spojrzenie ojca i zastanawiał się, czy starszy pan mógł odczytać jego myśli. - Świetnie rozumiem, co czuje Wala - powiedział pogodnie. - Przechodzę dokładnie przez to samo z Donną. Dla niej również muzyka jest najważniejsza. Wala pokręciła przecząco głową. - Jeśli tak jest, to twoja wina, Jimmy - powiedziała. - Posłuchaj mnie. Czarna czy biała, stara czy młoda, brzydka czy piękna, w głębi duszy każda kobieta chce jednej i tylko jednej rzeczy. - Zawiesiła dramatycznie głos i już miała wyjawić im, co to jest, kiedy wtrącił się stary Osten. - Donna to zdumiewająca dziewczyna - powiedział. - Nikomu nie przyszłoby do głowy, że tak wspaniale rozumie klasyków. Tak cudownie zagrała wtedy na moim przyjęciu. - Zamyślił się, po czym ciągnął dalej: - Jeśli zdobędzie pierwsze, drugie czy trzecie miejsce na następnym Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim w Warszawie, z pewnością podpiszę z nią kontrakt na nagrania dla Etiudy. - Donna nie może się zdecydować, czy wziąć w nim udział - powiedział Jimmy. - Mówi, że interesuje ją muzyka, nie nagrody. - Wkrótce zrozumie, że niestety, ale w dzisiejszym świecie w muzyce, jak we wszystkim innym, o tym, czy ktoś jest dobry, czy nie, decyduje sukces - powiedział smutno ojciec. - Już zrozumiała - odparł Osten. - I z tego, co wiem, to właśnie ją przeraża. - Tak seksowna dziewczyna jak ona na pewno niczego się nie boi - powiedziała Wala. - Spójrz na nią: wielki biust, talia osy, biodra uczennicy, nogi pająka... i te liliowozielone oczy! Założę się, że w każdej dyskotece twoja Donna jest afrykańską królową! - Przerwała. -Również jako pianistka jest naprawdę wyjątkowa. Oczy wiście, jak na Murzynkę! - No cóż, jeśli Donna jest wyjątkowa, jak na Murzynkę - powiedział Osten, zdecydowany nie dać Wali poznać po sobie, jak denerwują go jej uwagi - to i ty, Wala, jesteś wyjątkowa jak na Rosjankę, z twoim uwielbieniem tańca dyskotekowego. Czy nie uważa się, że Rosja nie kochają jedynie muzykę klasyczną i balet? Wala rzuciła mu wściekłe spojrzenie. - Rosjanka czy nie - warknęła - kocham tylko jedną rzecz: Gerharda! - Złość jeszcze bardziej wydobyła jej obcy akcent. - I to mi bardzo odpowiada - dorzucił ojciec z szerokim uśmiechem, próbując rozładować napięcie. - Powiedz mi, Jimmy, czy to - wskazał na gardło Ostena - sprawia ci jeszcze kłopoty? - Nie, nic mi już nie jest - odparł Osten. - Czy ciągle chodzisz na kontrole? - Tak. Lekarz mówi, że wszystko jest w porządku. - Co jest Jimmy'emu? - spytała Wala. - Już nic - wyjaśnił ojciec. - Kilka lat temu, tuż po tym, jak zapisał się na uniwersytet w Kalifornii, usunięto mu guz z gardła. Ale od tamtej pory jego głos nie brzmi jak dawniej! - Guz umiejscowiony był między krtanią a gardłem - wyjaśnił Osten, zwracając się do Wali. - Wraz z nosem i ustami, te części gardła decydują o barwie głosu. Ojciec spojrzał na zegarek. - Wala i ja jemy dzisiaj kolację w klubie. Przyłączysz się do nas? - Dziękuję, ale nie mogę - odparł Osten. - Jestem umówiony z Donną. Wstał. Pod uważnym wzrokiem ojca pocałował Walę w oba policzki, starając się nie dotknąć jej swoim ciałem. - Odprowadzę cię - powiedział ojciec, biorąc go za ramię. Kiedy znaleźli się w holu, zapytał: - Czy bank przysyła ci regularnie... pieniądze z funduszu depozycyjnego twojej matki? - Tak, tyle co zawsze. - I czy to... - zawahał się ojciec - ...ci wystarcza? Byli już na zewnątrz. - Daję sobie radę. Ojciec otworzył przed Jimmym drzwiczki samochodu. - Powinieneś wiedzieć, że wszystko, co zarabiam, idzie na utrzymanie moje i Wali. - Znowu się zawahał. - Wiesz, ostatnio odnowiła nasze mieszkanie w Nowym Jorku i nie uwierzysz, ile mnie to kosztowało: nowe dywany, tapety, stereo i tak dalej. A w Etiudzie uderzyły w nas te wszystkie nowe tabele związkowe i podwyższone honoraria. Mówił szybko, jakby nie chciał pozostawić czasu na ewentualne pytania. Czekając, aż skończy, Osten uświadomił sobie, jak bardzo niezdrowo wygląda jego ojciec. Pokryta siateczką żył skóra nabrała żółtej barwy, usta miały siny odcień, białka oczu były przekrwione. Osten zapragnął nagle objąć go i pocałować w czoło, przytulić się do niego, tak jak czynił to w dzieciństwie. Jakby wyczuwając jego zamiary, ojciec cofnął się o krok. - Wala jest dla mnie bardzo dobra - powiedział. - Bardzo słodka. Nikt inny nie mógłby zastąpić Leonore. - Zniżył głos. - I dlatego powinieneś wiedzieć... - przerwał, wbijając oczy w ziemię, że kiedy... odejdę, zamierzam wszystko jej zostawić. Wszystko - powtórzył, podnosząc wzrok w nadziei na wyproszenie zrozumienia. - Rozumiem - odparł Osten, przełykając gorycz, jaka w nim wezbrała. - Rozumiem. Wsiadł do wozu i zapalił silnik