Alleluja! W samÄ porÄ dwa debile zorientowaĹy siÄ, Ĺźe sÄ dla siebie stworzeni!
Ale w Tekstach Piramid i w układzie budowli Gizy - podobnie jak w wielu innych rzeczach, które przetrwały do naszych czasów ze starożytnego Egiptu - nie wszystko jest tym, czym się wydaje. Świadomość skutków precesji wśród części towarzyszy Horusa (i późniejszych kapłanów z Heliopolis) mogła wynikać z bacznego zwracania uwagi na układ gwiazd w dniu wiosennej równonocy. Zdawali sobie również sprawę, że podróż Słońca w kierunku Horachti-Lwa, dla której momentem odniesienia była wiosenna równonoc, z założenia jest podróżą w czasie wstecz, przez ery świata - to znaczy od Ery Byka, około 3000 lat p.n.e. (kiedy Słońce w dniu wiosennej równonocy wschodziło na tle gwiazdozbioru Byka), do gry Lwa, około 10 500 lat p.n.e. (kiedy Słońce w dniu wiosennej równonocy wschodziło na tle gwiazdozbioru Lwa). Kiedy więc czytamy w Tekstach Piramid, że Towarzysze Horusa sprawiają, iż Horus-Król podróżuje od Byka do Lwa, być może ma to bardziej złożone i głębsze znaczenie. Innymi słowy, jest możliwe, że zarówno całoroczna droga Słońca przez gwiazdozbiory, jak i swego rodzaju poszukiwanie skarbów, prowadzone przez wtajemniczonego w drodze do Sfinksa, mogły mu dawać wiedzę o powolnym ruchu punktu wiosennej równonocy wstecz. Być może wskazywały także na inny rodzaj podróży, w kierunku przeciwnym do precesji, z powrotem do Pierwszego Razu. To nie są jedynie spekulacje. Jak już wyjaśnialiśmy, Horus-Król podejmował swą podróż do Sfinksa w dniu letniego przesilenia (ponieważ właśnie w epoce piramid w tym dniu następowała wielka koniunkcja Słońca z Horachti-Lwem). Wyjaśnialiśmy także, że wtajemniczony, który prawidłowo przebył drogę opisaną w tekstach i dotarł do Sfinksa tuż przed świtem w dniu letniego przesilenia, zauważał dziwną niezgodność nieba i Ziemi. Widział mianowicie, że Sfinks spogląda dokładnie na wschód, ale jego odpowiednik na niebie - Horachti-Lew - wschodził nad horyzontem w miejscu znajdującym się około dwudziestu ośmiu stopni na północ od wschodu. Widział również, iż trzy wielkie piramidy w Gizie są umieszczone dokładnie na linii południka, ale ich gwiezdne odpowiedniki, trzy gwiazdy pasa Oriona, znajdują się nisko na południowo-wschodniej części porannego nieba, daleko w lewo od południka. Znając astronomiczny charakter swego układu odniesienia, mógł odczuć nieodpartą chęć ponownego złączenia nieba i Ziemi - czyli sprawienia, by Sfinks patrzył w tym momencie dokładnie w kierunku Lwa, a gwiazdy pasa Oriona znajdowały się na południku w dokładnie takim samym układzie, jak trzy wielkie piramidy. Jeśli można by do tego w jakiś sposób doprowadzić, wówczas budowle rzeczywiście stanowiłyby wizerunek niebios , a ziemia egipska, niegdyś święta, ziemia, która kochała bogów i którą bogowie zaszczycali swoim pobytem, stałaby się znowu nauczycielem ludzkości . Ale jak Horus-Król mógł połączyć niebo i Ziemię? Jedynym sposobem byłoby - gdyby mógł skorzystać z precesji jako intelektualnego narzędzia - cofnięcie się w czasie. Ponieważ, jak czytelnik pamięta, był czas, kiedy miała miejsce wyjątkowa astronomiczna koniunkcja, obejmująca moment wschodu Słońca, wschodu konstelacji Lwa i przejście przez południk trzech gwiazd pasa Oriona. Zdarzyło się to, oczywiście, na początku Ery Lwa, około 10 500 roku p.n.e. , jakieś osiem tysięcy lat przed epoką piramid. Wyposażenie Rozdziały staroegipskich Tekstów Piramid, oznaczone numerami 471,4721473 zawierają bardzo istotne informacje. Są, naszym zdaniem, tak ważne, że warto je Przytoczyć w całości: Ja jestem esencją boga, synem boga, posłańcem boga [mówi Horus-Król]. Horusa oczyścili mnie, obmyli mnie, wysuszyli mnie, wyrecytowali dla mnie zaklęcie [formułę] dla tego, który jest na słusznej drodze, wyrecytowali dla mnie zaklęcie tego, który wstępuje, i ja wstępuję do nieba. Wejdę na pokład tej barki Re [barki słonecznej] (...) Każdy bóg będzie się cieszył ze spotkania mnie, jak cieszy się ze spotkania Re [Słońca], kiedy on wstaje na wschodniej stronie nieba w pokoju, w pokoju